poniedziałek, 2 czerwca 2014
imagin o one direction part 2
Wyglądało prześlicznie , więc humor mi się poprawił .-.-.-.-..-.-.-.-.-.-.-.-.--.-..-.-.--..-.--.-.-.--.-..--.-.-.
Weszłam do kuchni po sosjerkę , ale wyszło że nie dolałam do niej sosu . Więc zaczęłam go przelewać , gdy naglę usłyszałam za sobą czyjś głos .
-Hej - przywitał się nieznajomy .
-Jezu , człowieku mogłam na zawał paść .-pisnęłam .
-Przepraszam nie chciałem byś na zawał padła -zaśmiał się chłopak .
-Spoko
-Luis- przedstawił się
-Ava- odparłam ściskając jego dłoń.
-Avaaaaaaaa!!!!! Gdzie obiad?!-wydarł się kochany tatuś (czujecie ten sarkazm ???)
-Już -odpowiedziałam-zaczyna się ... zajebiście - gadałam sama do siebie
-Pomogę ci -zaproponował Luis .
-Nie trzeba sama mam sobie poradzić - odparłam
-Co??-spytał zdezorientowany chłopak
-Nie zrozumiesz .
Po wymianie zdań zaniosłam porcje taty i Luisa .A swoją zaczęłam jeść w kuchni .Do moich uszu dobiegła rozmowa .
- I jak Lou podoba ci się w moich skromnych progach ???-usłyszałam przesłodzony głos ojca.
-Dobrze Felixie , mam pytanie przyjacielu - odparł młodzieniec .
-Słucham cie uważnie ...
Sorry że tak krótki ale spieszę się do lekarza ;3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz